Dziura w drodze i co dalej – Ubezpieczenia po ludzku

Dziura w drodze i co dalej

0
Adam 433 Rep.

Znak załatwi wszystko czyli OC zarządcy dróg
 
Zawsze byłem przekonany o tym, że droga S17 jest najstraszniejszą drogą w Polsce. Szerokie pobocza zachęcają wariatów do traktowania trasy Warszawa – Lublin jakby miała cztery pasy – mniej odważni jadą więc przy skraju drogi, szaleńcy prują wyprzedzając na trzeciego. Ilekroć tamtędy jadę myślę sobie, jak często ludzie się tam rozbijają, ale dziś to nie muszę być ja. Okazuje się jednak, że DK88 z Gliwic do Bytomia ma jeszcze gorszą statystykę. A nie powinna. Bo jest doskonale zabezpieczona. Znakami.

Największymi problemami DK88 są brak oświetlenia oraz bardzo krótkie pasy włączeniowe. Kiedy zjeżdżacie na nią, musicie albo przygotować się na czekanie, albo liczyć na to, że Wasz samochód naprawdę dobrze przyspiesza – na krótkich pasach włączeniowych nie sposób rozwinąć prędkości, która pozwalałaby nam bezpiecznie wjechać na trasę. Ciemno jest okrutnie, bo droga nie ma latarni, położona jest w lesie, a świateł drogowych, czyli “długich” używać nie można, bo z przeciwka jadą samochody.

Ale problem istnieje tylko w teorii, ponieważ droga jest przystosowana do krótkich pasów włączeniowych – chociaż leży poza terenem zabudowanym (więc można po niej jechać z prędkością do 90km/h), przed każdym pasem włączeniowym ma znak nakazujący zwolnienie do 60km/h. To samo przed niebezpiecznymi zakrętami, na których pełno jest kolein. A więc to my, kierowcy, grzeszymy. Droga jest co prawda źle zaprojektowana i zbudowana, ale przecież znakami naprawiono wszystko.

Rozumiem, że ulica Charlesa de Gaulle’a w Zabrzu jest zabytkiem i nie można na niej zmienić bruku. Dałoby się go jednak wyrównać, niemniej inwestycja byłaby droga. Co więc robimy? Bach! Ograniczenie do 40km/h. Droga Wojewódzka 801 z Warszawy do Dęblina. Środek lasu. Dziury jak po bombardowaniu. Nawierzchnia się odrywa i uderza w nadkola. Bum, kilkanaście kilometrów z ograniczeniem do 50km/h.

Tym oto sposobem drogi staną się niedługo jak leki – przed wjazdem trzeba będzie przeczytać instrukcję oraz skonsultować się z dealerem i mechanikiem, żeby mieć pewność, że nasze auto może na nią wjechać. Znaki zaś, podobnie jak ulotki, będą broniły urzędników z zarządów dróg miejskich przed procesami, które możemy im wytoczyć. Urwało panu koło? Niemożliwe, tu jest ograniczenie do 20km/h, jakby pan przestrzegał przepisów nic by się nie stało.
 W takim razie wprowadźmy jeszcze znaki informujące o dopuszczalnym prześwicie minimalnym oraz rozstawie osi. Droga pani, przecież był znak, po co się pani pchała tutaj, jak wiadomo, że wpadnie pani w koleinę. Jeszcze mandacik będzie.

P.S. Ostatnie zdjęcie przedstawia DW801 – to chyba najlepszy jej fragment. Nie zachęcam do wybierania się tam samochodem nawet w celach krajoznawczych – szkoda nawet terenówki.

Pamiętaj, jeśli wpadłeś w dziurę na drodze i uszkodziłeś swój samochód to pewnie czeka Cię trudna droga dochodzenia swoich roszczeń, jednak pamiętaj, że jeśli czujesz się poszkodowany a nie winny zachowaj uszkodzone części, dokonaj w miarę możliwości dokumentacji zdjęciowej z miejsca zdarzenia. Jednak najważniejszym i często jedynym dowodem na wykazanie, że to właśnie my wpadliśmy w dziurę i że ona faktycznie była i nie była oznakowana jest zgłoszenie zdarzenia na Policję lub do Straży Miejskiej. Poszkodowani bardzo często dowiadują się u ubezpieczyciela zarządcy drogi na której miało miejsce zdarzenia, że nie posiadają żadnej notatki potwierdzającej zdarzenie. Dlatego też pamiętajcie, warto udokumentować w możliwie najlepszy sposób że, ta dziura naprawdę była.

 Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.
Źródło: Kapitan Światełko

Jak wynika z wielu sygnałów od Państwa, bardzo często zaraz po zdarzeniu odjeżdżacie z feralnego miejsca jednocześnie zamykając sobie tym samym drogę do dalszych roszczeń. Pamiętajmy o zachowaniu podstawowej procedury.

W pierwszej kolejności niezbędne jest zebranie odpowiednich dowodów, potwierdzających, że do uszkodzeń doszło w wyniku zaniedbania ze strony właściciela drogi. Najczęściej wystarczające jest dokonanie dokumentacji fotograficznej z datownikiem. Jednak zdarza się, że ubezpieczyciel OC zarządcy drogi będzie oczekiwał notatki odpowiednich służb takich jak Straż Miejska lub Policja. W przypadku kiedy to do zdarzenia doszło w miejscu lub czasie gdzie oczekiwanie na jakąkolwiek służbę może być trudne lub wręcz nie możliwe, warto zorientować się, czy są świadkowie zdarzenia. Jeśli tak, należy spisać stosowne  oświadczenie. Dokument będzie poświadczeniem, że miało miejsce konkretne zdarzenie spowodowane uszkodzeniem w jezdni. W oświadczeniu należy zawrzeć informacje dotyczące nie tylko miejsca i daty zdarzenia, ale także opisać straty jakie powstały na skutek incydentu.

Mając już komplet dokumentów należy przesłać je do właściwego zarządcy tj Zarządu Dróg Miejskich lub też to zarządcy autostrady.

Należy również pamiętać, że samo złożenie dokumentacji nie jest jednoznaczne z wypłatą odszkodowania. Bardzo często zdarza się, że zarządca wysyła dokumenty do swojego ubezpieczyciela a ten ma prawo wystąpić do poszkodowanego w celu dokonania oględzin uszkodzonego pojazdu lub też jego części. W związku z tym warto zachować uszkodzone felgi czy opony do ewentualnych oględzin a już na pewno dokonać ich dokumentacji fotograficznej.

 http://fenixnrb.pl/2015/10/11/znak-zalatwi-wszystko-czyli-oc-zarzadcy-drog/

MaciejZieba odpowiedział
0

Kontakt
MaciejZieba 3 Rep.

Drogi faktycznie są dramatyczne w Polsce..

MaciejZieba odpowiedział
×

Zaloguj się

Statystyki pytania

  • Aktywne
  • Wyświetlenia750 razy
  • Odpowiedzi1 odpowiedź
  • Obserwatorzy1 obserwujący